jazz
  Forum Rejestracja Szukaj
gieda samochodowa || Materac termoelastyczny ||

Press - a JazzRadio

Husyt Jazz / Press - a JazzRadio
Autor Wiadomo
m[...]

Posted: 5 Gru 2008 09:33:18



z ZW
http://zw.com.pl/artykul/1,312666.html

W grudniowym wydaniu magazynu „Film” można natknąć się na całostronicową
reklamę Jazz Radia. Już jutro nie będzie ona aktualna. „Jedyne jazzowe
radio” – cytując slogan – znika ostatecznie z eteru.

Ostatecznie, bo radio, które przecież tworzą ludzie, de facto nie gra
już od połowy listopada. Wówczas to z dnia na dzień zamknięto studio
przy ul. Narbutta, a przychodzących do pracy zdezorientowanych autorów
programów zastąpił komputer. Nie zdążyli się nawet pożegnać ze
słuchaczami. A właściwie fanami, bo biorąc pod uwagę temperaturę
komentarzy pojawiających się na licznych forach, można tak śmiało mówić
o odbiorcach Jazz Radia. Pośród gorzkich ubolewań nad upadkiem
obyczajów, dzikim kapitalizmem pożerającym co ambitniejsze inicjatywy,
krótkowzrocznością Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która
przyczyniła się do likwidacji radia oraz wykrzykiwaniem „skandali” i
„dramatów”, znajdują się i tak bezradnie szczere deklaracje jak: „byłbym
gotów płacić abonament za to radio”.

Hity ponad wszystko

Nie brakuje też głosów nienawiści wobec Eurozetu, konsorcjum
posiadającego m.in. Zetkę, Planetę, Pogodę i Antyradio, a teraz w
miejsce Jazz Radia uruchamiającego nową stację – Chilli Zet. W portfolio
korporacja ma już likwidację Radiostacji. Jednak zamknięcie jej nie
odbyło się w trybie natychmiastowym, być może ze względu na głośne
protesty słuchaczy. Było wieloetapowe, najpierw zmieniono dyrektora, z
czasem autorskie audycje i muzyczną alternatywę zastąpiło pasmo
„czarnych bitów, dance’owych hitów”, by w końcu po siedmiu latach w tym
roku Radiostację wyparła Planeta FM. Ale nikt się już nie awanturował,
bo przecież nie było o co. Teraz w ramówce sformatowanej na młodego
słuchacza stacji dominują „imprezowe hity”, a prezenterzy rozbudzają
wyobraźnię domniemaniami na temat tajemnic alkowy Britney Spears.

Kilku autorów ze starej Radiostacji znalazło miejsce w zespole Jazz
Radia, które przez ostatnie lata stało się dość eklektyczne,
dopuszczając do głosu brzmienia etno, funk, elektronikę i hip-hop.
Didżej i dziennikarz Druh Sławek, w Jazzie serwujący „najlepszy groove w
mieście”, jest zdegustowany nie tylko kolejną batalią, w której
kulturotwórczy projekt przegrywa z maszynką do robienia pieniędzy, ale
faktem, że nikt ze strony nowych pracodawców nie pokwapił się, by
powiedzieć coś o dalszych losach rozgłośni. – Nawet forum internetowe,
na którym żalili się słuchacze, zamknięto. Zupełnie jak z Radiostacją –
dodaje.

Wojciech Appel, który za czasów Radiostacji wraz z Noviką zakładał
zespół Futro, a później znalazł się w Jazz Radiu, zauważa, iż szkoda go,
tym bardziej, że przez ostatnie cztery lata zdołało wypracować swój styl.

– Sam fakt funkcjonowania takiego radia był ewenementem – mówi. –
Panowała pełna swoboda, co miało przełożenie na program, coraz bardziej
ceniony przez środowisko jazzowe.

Sami jazzmani – m.in. gitarzysta Marek Napiórkowski, pianiści Wojciech
Karolak i Krzysztof Herdzin – mieli tu audycje.

– W eterze powinna być jedna inna stacja – mówi Napiórkowski. – Bardzo
cieszyła mnie współpraca z radiem, w samochodzie często go słuchałem.
Teraz jadę do Berlina, tam włączę sobie świetne Jazzradio, notabene
wspierane przez władze miasta.

Rada nie zaradziła

Warszawskie Jazz Radio do życia powołał w 1996 roku animator muzyki
synkopowanej Mariusz Adamiak. Po kolejnych przekształceniach
własnościowych, w 2005 roku radio trafiło do Aliny Strzeszniewskiej,
posiadającej też radio Kolor. – To była inwestycja w częstotliwość –
komentuje teraz Wojciech Appel. Właścicielka prawie nie interesowała się
radiem. O jej następcy mówiło się już na początku roku. O tym, że jest
to Eurozet, podano w listopadzie. Zespół wraz z dyrektorem programowym
Maciejem Karłowskim dowiedział się o tym z Internetu. Rozmów żadnych nie
było.

– Sama sprzedaż radia nie jest rzeczą szokującą – tłumaczy Karłowski. I
dodaje, że najbardziej zatrważająca jest tu decyzja Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji, która – by Jazz Radio zamienić w Chilli Zet –
zmieniła także zapis koncesyjny.

– Radio PIN ma także w koncesji zapis o nadawaniu muzyki jazzowej, a
proszę posłuchać, jak realizuje tę misję. Przecież nikt w KRRiTV nie
monitoruje i nie egzekwuje tych zapisów. Ot, mamy dwa radia emitujące
jazz, możemy jedno zlikwidować – żali się Karłowski.

Zgadza się z nim ojciec rozgłośni. Przy czym Mariusz Adamiak nie jest
zdziwiony, że radio nie przetrwało. – Ambitna stacja wymaga nieustannej
walki, tu jej zabrakło – mówi. – Szkoda jednak, że KRRiTV stanęła po
drugiej stronie i tak łatwo odstąpiła od zapisów, które nałożyła na
stację, kiedy ją zakładałem.

W wolnorynkowej gospodarce liczy się słuchalność. Według ostatnich badań
SMG KRC, Jazz Radio miało jeden procent udziału w rynku. Niewiele, a
jednak pozbawione jakiejkolwiek promocji (ta opierała się na barterach –
stąd i rzeczona reklama w „Filmie”) radio gromadziło i tak więcej
słuchaczy niż choćby mocno reklamowane Roxy FM.

– Przy pewnym „stargetowaniu” odbiorcy – w wieku od 25 do 45 lat i z
zarobkami powyżej 3 tys. zł – mieliśmy szóste miejsce w Warszawie.
Szkoda, że radio miało słabe działy handlowe – dodaje Karłowski. – Jakim
cudem i tak tak długo funkcjonowało, nie wiem – dodaje Druh Sławek.

Format na chill

Teraz pojawiły się próby ratowania radia i przeniesienia go do
Internetu. Do dyrektora programowego zgłosiło się kilka platform
internetowych, skuszonych gotową formułą stacji i grupą wiernych
słuchaczy. A jeden z nich – Paweł Nowak – zamiast rozpaczać, postanowił
działać. Autor najpopularniejszego w Polsce bloga o produktach
Macintosha zaproponował redakcji sfinansowanie działalności studia,
zarejestrował także domenę www.radiojazz.pl. Nowak ma doświadczenie w
ra-diofonii internetowej – tworzy krakowskie Radio Frycz. Wierzy, że
Jazz Radio w necie odniesie sukces. Nadawać ma już od 1 stycznia.

Karłowski do internetowego pomysłu przekonuje autorów. – Zdecydowanie
jestem na tak. Jesteśmy ludźmi z pasją, będziemy chcieli robić takie
radio, niezależnie, czy będą słuchały nas tysiące, czy setki osób – mówi
jazzman Krzysztof Herdzin.

Na taką deklarację nie mógłby sobie pozwolić Mateusz Kirstein, dyrektor
startującej jutro stacji Chilli Zet. W branży mówi się, że ma to być
konkurencja dla radia PIN. Przynajmniej muzycznie. Sam Eurozet zapowiada
„muzykę, jakiej nie grają inne stacje” i „poczucie humoru, które nie
obraża niczyjej inteligencji”.

Co usłyszymy? – Stworzyliśmy dużą bazę wyrafinowanych utworów
oscylujących między brzmieniami jazzowo-chilloutowymi, nie zapominając o
soulu czy lounge – odpowiada Kirstein. Swoje autorskie programy mają
poprowadzić Aga Zaryan, Artur Rojek i DJ Adamus. Pojawią się też głosy z
Zetki: Beata Pawlikowska i Rafał Bryndal.

Czy warto szukać jazzu w Chilli Zet? – Niech pan nie żartuje – odpowiada
Mariusz Adamiak.




p/

Posted: 5 Gru 2008 14:38:45



- jak się już poukłada (przyjmując wersje optymistyczną)
proszę o WIDOCZNA! reklamę na grupie
- trzymam kciuki życząc wygrania nad ciemnymi stronami złych mocy!!

p/lodz




 


Czas adowania strony (sek.): 0.024
miniBB.net © 2001-2012 pogoda op7 ksiki
  • INTERVIEW/PROFILE: Jazz Musician of the Day: Sonny Fortune
  • EVENT: Triple Threat, Jazz Sensation to Hit Canada by Storm
  • CONTEST/GIVEAWAY: Enter the "Kate McGarry - Girl Talk" Giveaway at All About Jazz!
  • OBITUARY: Disco Queen Donna Summer Dies at 63
  • INTERVIEW/PROFILE: Jazz Musician of the Day: Kai Winding