| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| giełda samochodowa || giełda - części samochowe || Sprzedaż samochodów Mercedes || |
| Husyt Jazz / do Rubika nic nie mam |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| George
|
Posted: 22 Paź 2007 07:47:56 ...czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim dzienniku na str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji sieciowej w tym miejscu: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917 Miłej lektury, J. |
| Adam Szulc
|
Posted: 22 Paź 2007 12:15:47 Użytkownik "George" napisał ...czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim
dzienniku na str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji sieciowej w tym miejscu: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917 Miłej lektury, Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze. Już na smaym poczatku mamy: "Przez wiele lat mówiło się o Leszku Możdżerze, że może być wielkim zmarnowanym talentem polskiego jazzu. Tymczasem zanim się obejrzeliśmy, pianista stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków w kraju ..." To właśnie od momentu gdy stał się "rozpoznawalny" zaczęto mówić, słusznie czy nie, o zmarnowaniu talentu. Wcześniej, gdy grał z Miłością, Namysłowskim, Pierończykiem czy własnym zespołem wszyscy się zachwycali. Tyle że nikt nie robił z nim wywiadów takich jak teraz. I nie miał okazji mówić "do Rubika nic nie mam". Swoja drogą ja też nic nie mam ale nie współpracowałem z nim. Pozdrawiam |
| George
|
Posted: 22 Paź 2007 19:54:33 Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze.
Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-) To właśnie od momentu gdy stał się "rozpoznawalny" zaczęto
mówić, słusznie czy nie, o zmarnowaniu talentu. Wcześniej, gdy grał z Miłością, Namysłowskim, Pierończykiem czy własnym zespołem wszyscy się zachwycali. Tyle że nikt nie robił z nim wywiadów takich jak teraz. O tym już przed miesiącami pisaliśmy i to chyba również przy okazji Możdżera o ile pamięć mnie myli. Podsumowując, to odwieczny dylemat artysty. Co "lepsze" - umrzeć w zapomnieniu na suchoty i odzyskać sławę po śmierci, czy żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach. Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale powiedzmy sobie szczerze, że czas pracuje na Twoją niekorzyść i chyba "moje" coraz bardziej na wierzchu. J. |
| Adam Szulc
|
Posted: 23 Paź 2007 07:22:05 Użytkownik "George" napisał Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze.
Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-)
Czyli jezeli czytam, że "Przez wiele lat mówiło się o Leszku Możdżerze, że może być wielkim zmarnowanym talentem polskiego jazzu", to mam to rozumieć, że się nie mówiło. Fakt, w ten sposób wszystko gra. Że też sam na to nie wpadłem. O tym już przed miesiącami pisaliśmy i to chyba również
przy okazji Możdżera o ile pamięć mnie myli. Podsumowując, to odwieczny dylemat artysty. Co "lepsze" - umrzeć w zapomnieniu na suchoty i odzyskać sławę po śmierci, czy żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach. To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej alternatywy, powołujac sie na przykłady Trzaski, Pierończyka czy Szymańskiego. Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale
powiedzmy sobie szczerze, że czas pracuje na Twoją niekorzyść i chyba "moje" coraz bardziej na wierzchu. A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie zbyt obcesowe pytanie? Pozdrawiam |
| George
|
Posted: 23 Paź 2007 08:06:26 Użytkownik "George" napisał
Trudno o miłą lekturę gdy autor nie wie o czym pisze. Nie musisz wszystkiego brać tak dosłownie ;-)
Czyli jezeli czytam, że "Przez wiele lat mówiło się o Leszku Możdżerze, że może być wielkim zmarnowanym talentem polskiego jazzu", to mam to rozumieć, że się nie mówiło... Straszny sztywniak z Ciebie. Wobec tego napiszę wprost co miałem na myśli. Moja sugestia abyś nie brał wszystkiego tak dosłownie odnosiła się bardziej do moich życzeń "miłej lektury", aniżeli do treści wywiadu. Czy teraz lepiej? To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to
dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej alternatywy, powołujac sie na przykłady Trzaski, Pierończyka czy Szymańskiego. Nie należy nikomu do portfela zaglądać, jednak zaryzykuję hipotezę, że Trzaska z Pierończykiem nie zarabiają wspólnie tyle ile Możdżer wydaje tylko na krawca. Co podkreślam, mnie osobiście śmieszy bardziej, aniżeli imponuje, ale jeśli koniecznie o liczbach chcesz dyskutować... A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie
zbyt obcesowe pytanie? Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja? Generalnie ta dyskusja nie ma sensu. Wydaje mi się bowiem, że nie wiem czemu stawiasz mnie po przeciwnej stronie względem poglądów, które sam w tej kwestii reprezentujesz. Podczas gdy jak sądzę, obydwaj uważamy, że "opłaca się" tworzyć w zgodzie z własnym sumieniem. Cudzysłów użyłem nie przez przypadek. J. |
| Adam Szulc
|
Posted: 23 Paź 2007 10:13:35 Użytkownik "George" napisał (...) Straszny sztywniak z Ciebie. Wobec tego napiszę wprost co
miałem na myśli. Moja sugestia abyś nie brał wszystkiego tak dosłownie odnosiła się bardziej do moich życzeń "miłej lektury", aniżeli do treści wywiadu. Czy teraz lepiej? Znacznie lepiej, co nie znaczy że tego i owego nie dałoby się poprawić. To Ty postawiłes taka alternatywę. Wiem że znowu biorę to
dosłownie ale ja dowodziłem, że nie ma takiej alternatywy, powołujac sie na przykłady Trzaski, Pierończyka czy Szymańskiego. Nie należy nikomu do portfela zaglądać, jednak zaryzykuję
hipotezę, że Trzaska z Pierończykiem nie zarabiają wspólnie tyle ile Możdżer wydaje tylko na krawca. Co podkreślam, mnie osobiście śmieszy bardziej, aniżeli imponuje, ale jeśli koniecznie o liczbach chcesz dyskutować... O liczbach nie chcę (choć jestem w tym dobry). Jako straszny sztywniak wyjaśnię bez ozdobników, że nie porównywałem dochodów wyżej wymienionych tylko stwierdziłem że tworząc muzyke niepopularną (i, moim zdaniem, bardziej wartościową niż Możdżera) nie umiera się na suchoty. A Pierończyk jest sprawny niemal jak ś.p. M. Brecker i mógłby zarabiać relatywnie tyle samo co on. Z kolei Szymański bez trudu mógłby tworzyć "oratoria" w Rubikowym stylu. Pozostaje tylko kwestia lansu i szczęścia. Ale, o ile wiem, oni nie próbowali. Trzaska na pewno nie, chociaż nie jestem pewny czy on akurat miałby szanse trafić do szerszej publiczności. A czy jeżeli zapytam w jaki sposób pracuje to nie będzie
zbyt obcesowe pytanie? Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?
Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją niekorzyść. Generalnie ta dyskusja nie ma sensu. Wydaje mi się bowiem,
że nie wiem czemu stawiasz mnie po przeciwnej stronie względem poglądów, które sam w tej kwestii reprezentujesz. Podczas gdy jak sądzę, obydwaj uważamy, że "opłaca się" tworzyć w zgodzie z własnym sumieniem. Cudzysłów użyłem nie przez przypadek. Ale dyskusja nie jest o tym. Przypomnę: ________________________________ Co "lepsze" - umrzeć w zapomnieniu na suchoty i odzyskać sławę po śmierci, czy żyć w niesławie, ale za to przy pieniądzach. Zdaje się, że się ze mną wówczas nie zgodziłeś, ale powiedzmy sobie szczerze, że czas pracuje na Twoją niekorzyść i chyba "moje" coraz bardziej na wierzchu. ________________________________ Dodam jeszcze, że Możdżer nie żyje w niesławie. Po prostu gra muzykę, która mniej mnie interesuje niż to co grał jako młodzian. I nie jestem wyjątkiem. Nie wiem czy to go obchodzi ale pewnie trochę tak. Choć pewnie nie tak jakż to, że gdyby Lester Bowie żył, to prawdopodobnie już nie chciałby grać razem. Pozdrawiam |
| jazzjazz
|
Posted: 23 Paź 2007 12:05:02 ...czyli wywiad z Możdżerem w dzisiejszym ogólnopolskim dzienniku na
str.22 w dziale Kultura. W nieco innej wersji sieciowej w tym miejscu: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=64917 Miłej lektury, J. -- http://plieth.com Mozdzer to rodzaj wyksztalconego inzyniera , lekarza , prawnika. Ktos kto skonczyl wyzsza szkole w wybranym przez siebie zawodzie i tan zawod wykonuje tak jak go nauczono. Nigdy nie byl dobrze zapowiadajacym sie pianista jazzowym i nim nie jest rowniez dzisiaj , ale moim zdaniem ma wszelkie szanse zeby przejsc podobna droge jak Stanko. Jego mocna strona jest paradoksalnie to , ze nie potrafi grac muzyki jazzowej. jazzjazz |
| George
|
Posted: 23 Paź 2007 13:12:27 O liczbach nie chcę (choć jestem w tym dobry). Jako straszny
sztywniak wyjaśnię bez ozdobników, że nie porównywałem dochodów wyżej wymienionych tylko stwierdziłem że tworząc muzyke niepopularną (i, moim zdaniem, bardziej wartościową niż Możdżera) nie umiera się na suchoty. Na pewno nie. Acz poziom tego minimum egzystencji każdy sam sobie ustala. Albo jest to ta sama marynarka w której widuję pewnego znanego saksofonistę od lat, albo też szalenie markowe i potwornie drogie okulary, których ma się kilkanaście par i zmienia się je przy każdej okazji. Obydwa przykłady wcale nie z sufitu wzięte. Na suchoty szczęśliwie w naszym kraju już się nie umiera od dobrych kilkudziesięciu lat i znowu niepotrzebnie wziąłeś moją wypowiedź zbyt dosłownie. Pozostaje tylko
kwestia lansu i szczęścia. Dokładnie. A jeszcze dokładniej lansu przede wszystkim. A która wytwórnia płytowa zechce inwestować w tak niszową obecnie muzykę jak jazz i tak niszowego muzyka jak Trzaska? Wiesz doskonale, że żadna, a już na 100% żadna w PL. Zresztą trochę podobnie jest i z pozostałymi dziedzinami sztuki. Rzadko przebijają się dzieła na to zasługujące, a w zasadzie jedynie te wylansowane. A wylansować można jak wiesz dokładnie wszystko, największe bezguście i beztalencie. Cóż, takie czasy. Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?
Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją niekorzyść. Jak we fragmencie trochę wyżej. Dodam jeszcze, że Możdżer nie żyje w niesławie.
W niesławie "wysmakowanych" wielbicieli jazzu oczywiście, a hołubiony przez kolorowe pisma i wytwórnie płytowe oczywiście. J. |
| Adam Szulc
|
Posted: 24 Paź 2007 14:00:38 Użytkownik "George" napisał (...) Przykro mi, ale nie rozumiem pytania. Kto pracuje? Ja?
Ten o kim pisałeś w wycietym fragmencie. Czas. Na moją niekorzyść. Jak we fragmencie trochę wyżej.
Dalej nie rozumiem. Może więc przypomnę fragment, na który się powoływałeś: _______________________________ Nie, żebym Możdżera rozgrzeszał z plumkania, ale będę też
polemizował z ew. sugestią, że prawdziwy artysta musi być niedożywiony, a najlepiej dla sztuki, gdyby umarł był w młodym wieku na suchoty. Mikołaj Trzaska, Adam Pierończyk czy Paweł Szymański nie umarli na suchoty a nie plumkają. Jest dużo miejsca na kompromisy, które w tym przypadku nie oznaczają kompromisów artystycznych. _________________________________ Nie ma żadnej niezgody, więc czas nie może odebrać mi racji ani przyznać Tobie. Natomiast odkrycie, że granie szczerej ale trudnej muzyki najczęściej nie przynosi dużych zarobków nie jest warte kontynuowania tego watku. W niesławie "wysmakowanych" wielbicieli jazzu oczywiście,
a hołubiony przez kolorowe pisma i wytwórnie płytowe oczywiście. Rozumiem, nie traktować Twoich słów dosłownie. Zrobione. Pozdrawiam |
| Adam Szulc
|
Posted: 24 Paź 2007 14:36:19 Użytkownik "jazzjazz" napisał (...) Mozdzer to rodzaj wyksztalconego inzyniera , lekarza ,
prawnika. Ktos kto skonczyl wyzsza szkole w wybranym przez siebie zawodzie i tan zawod wykonuje tak jak go nauczono. Nigdy nie byl dobrze zapowiadajacym sie pianista jazzowym Namysłowski, Stańko, Ptaszyn i rzesze krytyków mieli inne zdanie na ten temat. Pozdrawiam |
| . 1 . 2 . >> |